Zastanawia mnie ciągłe pomijanie wolnej woli, chociaż stanowi ona o całej naszej potencjalnej etyce. Proszę wybaczyć mi małoprecyzyjne definicje, nie o to tutaj przecież chodzi. W końcu ciągle jesteśmy w strefie 12 zdań. Otóż doktryna przyjmuje istnienie wolnej woli u człowieka, nabiera jednak wody w usta, kiedy chodzi o tak zwane bieżące konsekwencje.
Wolna wola dotyczy decyzji każdego/każdej z nas oddzielnie, na podstawie własnej wiary, czy doświadczenia, a Stwórca rozliczać nas też będzie oddzielnie, jeśli przyjąć oczywistość takiego rozliczenia. Należałoby więc zwrócić uwagę na aspekt edukacyjny, na to, czy do każdego indywiduum dotarły reguły postępowania, z których Stwórca miałby rozliczać. Najważniejsza jest tutaj edukacja. Prawidłowo wpojone reguły wsparte wiarą są gwarancją braku wątpliwości przy wyborze.
Zamiary społeczne nic z tym nie mają wspólnego, uchwalanie ustaw wskazujących, czy zabraniających. Prawo nie zastąpi indywidualnych wskazań etycznych, a tylko wobec nich możemy wnioskować, za co Stwórca miałby się pogniewać. W dodatku, jeśli przyjąć za pewnik rozważania Walscha, ówże Stwórca nie ma wcale zamiaru gniewać się na kogokolwiek. Rodzimy się i umieramy samotnie i w tym kontekście wyłącznie wolna wola staje się dla nas imperatywem najwyższym i żadne społeczne ustalenia nie mogą wpływać na indywidualne zbawienie, także dlatego, że Dekalog jest kodeksem indywidualnym.
Dodaj komentarz