W 2019 roku zamilkłem, chyba ze zmęczenia i nagłego przypływu obojętności. Wiek obdarza przywilejem tumiwisizmu i zawsze można wykpić się stwierdzeniem, że mnie to już nie dotyczy. Długo wytrzymałem w milczeniu, pisząc o winach, czyli neutralnie, tak właśnie, aby się nie angażować. Przestaję jednak wytrzymywać.
W garnku ciśnienie urosło na tyle, że czas przyszedł i trzeba je spuścić. Nie ma, przy tym, znaczenia, czy ktoś to czyta, czy też nie. Poza tym zadanie każe dbać o własne zdrowie psychiczne. Nie można pozwolić, żeby o piszącym mówiono: „o znów ten stary idiota”.
Wracam więc do „w12zdaniach” oszołomiony zdarzeniami. Opinie mam na ich temat, które nie są ani z prawa, an i z lewa. Nie mam zamiaru podlizywać się komukolwiek. Zresztą ostatnie dni wyraźnie pokazują, kto stracił do reszty zdrowy rozsądek i wcale nie trzeba pokazywać palcem.
Dodaj komentarz